Umów wizytę
Home Przeczytaj Pandemia - życie w stresie
wstecz

Pandemia - życie w stresie

woman-2696408_640

Stres. Wydawać by się mogło, że we współczesnych czasach jest zjawiskiem normalnym. Wręcz nawet, dla wielu, oswojonym. Każdy z nas ma na niego swoje sposoby, albo po prostu „jakoś daje radę”. Przychodzimy do domu, zdejmujemy palto, strzepujemy paprochy toksycznego klimatu z pracy, albo idziemy pobiegać, zostawiając stres w tyle na pierwszym możliwym zakręcie, albo spotykamy się ze znajomymi w celu oderwania od codzienności. A więc dlaczego aktualny stres miałby być inny?

 

Jest inny z co najmniej kilku powodów.

 

Po pierwsze doświadczamy zagrożenia najbardziej podstawowej potrzeby ludzkiej czyli poczucia bezpieczeństwa. Boimy się o życie i zdrowie swoje i swoich najbliższych. Nawet jeżeli obecnie jesteśmy zdrowi, nasz umysł bez przerwy jest czujny na możliwe zagrożenia. A krążące wokół informacje potęgują klimat strachu i niepokoju. Bezpieczeństwo to również stabilna sytuacja bytowa, zawodowa, rodzinna, psychiczna. Niepewność w tych obszarach może drastycznie niszczyć budowaną latami bezpieczną przestrzeń życiową i przewidywaną wizję przyszłości.

 

Po drugie obecna sytuacja zaburza jedno z najważniejszych źródeł wsparcia jakim są relacje międzyludzkie. Człowiek jest istotą stadną (tak, introwertycy również :) ). Potrzebujemy kontaktu z drugim człowiekiem. W trosce o bezpieczeństwo ograniczamy do minimum swoje spotkania z ludźmi. Jednocześnie, z powodu stresu, stajemy się bardziej nerwowi i reaktywni w relacjach z najbliższymi, co wywołuje konflikty i napędza spiralę stresu.

 

Po trzecie w obecnej sytuacji mamy do czynienia z tzw. stresem przewlekłym, który oddziałuje na nas inaczej niż jednorazowe stresujące wydarzenie. Kiedy znajdujemy się w kryzysowej sytuacji, nasze ciało i psychika mobilizują siły i przechodzą w stan silnego pobudzenia w celu zapewnienia nam przetrwania. Układ nerwowy reaguje walką lub ucieczką (lub zastygnięciem – ale to temat na osobny wpis), nasza uwaga koncentruje się na przeżyciu, emocje przechodzą na dalszy plan. Po zakończeniu zdarzenia przychodzi czas na odreagowanie (dochodzą do głosu emocje) i regenerację (wpisujemy sytuację w swoje doświadczenie, a ciało odbudowuje zasoby energetyczne).

 

W przypadku stresu przewlekłego jesteśmy w stanie nieustającej mobilizacji. Od ponad roku żyjemy w stanie ciągłego zagrożenia. Doświadczamy niepewności, niepokoju, lęku, straty. A nasze zindywidualizowane zasoby, umiejętności i możliwości radzenia mają prawo wyczerpywać się i zawodzić. Efektem tego może być długotrwale utrzymująca się reakcja walki lub ucieczki, która staje się częścią naszej codzienności i sposobem na (prze)życie.

 

Najbardziej wyraziste sposoby funkcjonowania w obecnej rzeczywistości to:

 

  •  Nadaktywność – zagryzamy zęby i działamy. Ciągle podejmujemy nowe wyzwania. Zawsze jest coś do „ogarnięcia”, ktoś do wsparcia, coś do zrobienia. Dopuszczamy do siebie jedynie mobilizujące emocje, głównie radość i złość. Stajemy się impulsywni i wybuchowi. Skupiamy się na celu. A potem na następnym. I kolejnym. Nie pozwalamy sobie na chwile słabości. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że jesteśmy „wykończeni”, „ciągniemy na oparach”, a każda kolejna mobilizacja wysysa z nas energię. Przy takim sposobie radzenia sobie z przewlekłym stresem mogą pojawić się takie objawy jak problemy ze snem (np. częste wybudzanie się, bardzo wczesne wstawanie), bóle mięśni, zawroty głowy, objawy skórne, wypadanie włosów, bóle głowy.

 

  • Wycofanie – ograniczamy do minimum kontakt z otaczającym światem i sobą. Unikamy działania, rozmów, wyzwań. Tracimy motywację, energię, chęci. Blokujemy w sobie wszystkie emocje. Odczuwamy głównie obojętność, niepokój, lęk. Najchętniej spędzamy czas samotnie, w bezpiecznym miejscu. Czas wypełniamy głównie przeglądaniem Internetu lub telewizji. Możemy doświadczać przedłużającego się poczucia osłabienia, problemów ze snem (bezsenności lub nadmiernej senności), mdłości, bólów głowy, bólów pleców, trudności w koncentracji uwagi.

 

Jeżeli rozpoznajemy któryś z tych schematów w swoim ciele, emocjach lub sposobie funkcjonowania, wprowadźmy zmiany w swoje życie. Warto zrobić to dla siebie i najbliższych.

 

Jak sobie pomóc?

  • Odczuwaj swoje ciało – chodź boso (poczuj swoje stopy), oddychaj świadomie (poczuj zapachy i ruch swojego ciała przy wdechu i wydechu), rozmasuj mięśnie (rozluźnij napięcia), słuchaj (ciszy lub kojącej muzyki).
  • Pozwól płynąć emocjom – poczuj, to co czujesz. Pozwól każdej emocji wybrzmieć. Wysłuchaj jej i pozwól odejść. Płacz, jeżeli potrzebujesz.
  • Zadbaj o uwagę – medytuj, wizualizuj, ucz się metod relaksacyjnych.
  • Nawiązuj kontakt z ludźmi – rozmawiaj z bliskimi Ci osobami.
  • Spędzaj czas na świeżym powietrzu – obserwuj przyrodę, spaceruj, uprawiaj sport.
  • Poproś o pomoc – jeżeli czujesz, że przydałoby Ci się wsparcie, zgłoś się do psychologa.

 

Dlaczego to ważne?

 

Jeżeli przez dłuższy czas powtarzamy jakieś zachowanie, staje się ono przyzwyczajeniem. Dotyczy to zarówno zaplanowanych i świadomie wdrażanych działań jak i nieświadomie lub impulsywnie powtarzanych schematów. Dodatkowo, unikanie emocji nabudowuje kolejne, często jeszcze silniejsze nieprzyjemne odczucia, potęguje objawy ciała i jeszcze bardziej zakorzenia się w nas samych.

 

Dlatego zadbanie o siebie staje się koniecznością na tu i teraz oraz inwestycją w odzyskanie poczucia bezpieczeństwa na przyszłość.

 

Beata Kubiak

Psycholog

 

 

 

woman-2696408_640
Kontakt
Skontaktuj się z nami!